piątek, 30 października 2015

Audycja w radiu RDC o projektach dotyczących obozu Ravensbruck

Niedawno w radiu RDC mogliśmy posłuchać audycji o projektach realizowanych w tym roku przez Fundację JA KOBIETA "Ravensbruck.pl" oraz "Tworzymy razem komiks historyczny Dziewczęta z KL Ravensbrück”.


Gośćmi „Wieczoru RDC” byli: Nikodem Cabała (rysownik, ilustrator, kolorysta), Hanna Nowakowska (prezes Fundacji JA KOBIETA, koordynuje oba te projekty), Luca Montagliani (prowadzi kurs i warsztaty) i współpracująca z nim żona, Joanna Tarnawska.

Hanna Nowakowska opowiadała o początkach działalności Fundacji w temacie obozu KL Ravensbruck, oraz o obecnym projekcie realizowanym w ramach programu Patriotyzmu Jutra „Ravensbruck.pl”, w ramach którego jeszcze w tym roku powstanie i zacznie działać strona internetowa dotycząca obozu KL Ravensbruck oraz osób, które w tym obozie były.

Jednak głównym pretekstem do powstania audycji był drugi projekt realizowany obecnie przez Fundację "Tworzymy razem komiks historyczny Dziewczęta z KL Ravensbrück”, współfinansowany przez m.st. Warszawa, Biuro Edukacji. Podczas wywiadu Nikodem Cabała i Luca Montagliani opowiadali o trwającym projekcie oraz zdradzali tajniki pracy komiksiarza. Efekty pracy młodzieży i grupy projektowej nad komiksem będzie można podziwiać na spotkaniu kończącym projekt 12 grudnia br. na które serdecznie zapraszamy a dziś zachęcamy do posłuchania całej audycji na stronie radia RDC:


Projekt „Tworzymy razem komiks historyczny Dziewczęta z KL Ravensbrück” jest realizowany przez Fundację na Rzecz Kobiet JA KOBIETA w partnerstwie z LXXXIII Liceum Ogólnokształcące im. Emiliana Konopczyńskiego w Warszawie.


Projekt współfinansuje m.st. Warszawa, Biuro Edukacji. 



poniedziałek, 28 września 2015

Trzecie spotkanie w ramach projektu „Tworzymy razem komiks historyczny Dziewczęta z KL Ravensbrück”.


W sobotę 12 września odbyło się koleje spotkanie w ramach projektu „Tworzymy razem komiks historyczny Dziewczęta z KL Ravensbrück” realizowanego przez Fundację na Rzecz Kobiet JA KOBIETA na którym zostały zaprezentowane scenariusze będące podstawą o stworzenia komiksu o losach byłych więźniarek obozu Ravensbrück.

Komiks będzie składał się z 3 opowieści byłych więźniarek. Na spotkaniu rozdzielone zostały zadania konkretnym uczniom, według ich osobistych predyspozycji. Podzieleni zostali na tych którzy zajmą się grafiką i tych odpowiedzialnych za fabułę oraz teksty. Poszczególne grupy mają składać się z grafików i scenarzystów, tak by każda mogła niezależnie zająć się realizacją wybranego scenariusza. Uczniowie pracujący nad tekstem dostali za zadanie poprawę scenariuszy oraz opracowanie sceny mającej połączyć opowieść w całość. Uczniowie rysujący zajęli się opracowaniem wyglądu postaci oraz pracą nad wstępnym układem plansz.
Nad całością prac czuwa grupa Wawakomiks, pierwsza w Polsce profesjonalna szkoła komiksu. Oto co mówi o projekcie jej założyciel, Luca Montagliani:
"Ravensbrück, to bardzo interesujący temat. Studenci, na ostatnich sobotnich zajęciach wykazali duże zainteresowanie technikami realizacji komiksu. Niektórzy mieli już przygotowane scenariusze i razem przystąpiliśmy do wykonania layoutu. Robiliśmy również zdjęcia, symulując sceny, które znajdować się będą na początku naszego komiksu, w scenach łączących trzy historie oraz na ostatnich stronach. Ułatwi to studentom prace nad kadrami komiksowymi i będzie dla nich inspiracją. Utworzyliśmy również czat, który pozwoli nam uważnie śledzić postępy naszej pracy nad komiksem, gdzie możemy być w ciągłym kontakcie i odpowiadać na wszelkie wątpliwości związane z jego realizacją.
W tej chwili mamy już wspólnie zaplanowany kształt całej historii oraz wstępny wygląd publikacji. Przed nami jeszcze sporo pracy, ale sądząc po tym jak szybko uczniowie załapali podstawy pracy nad tekstem scenariusza i z jakim zaangażowaniem podejmują kolejne etapy realizacji komiksu, sądzimy, że przy odrobieni wysiłku i przy naszej skromnej pomocy, powinni sobie poradzić z realizacją tego projektu."
Projekt „Tworzymy razem komiks historyczny Dziewczęta z KL Ravensbrück” jest realizowany przez Fundację na Rzecz Kobiet JA KOBIETA w partnerstwie z LXXXIII Liceum Ogólnokształcące im. Emiliana Konopczyńskiego w Warszawie.



Projekt współfinansuje m.st. Warszawa, Biuro Edukacji. 

środa, 23 września 2015

List do KL Ravensbrück

Odnaleziony po latach stał się bezcenną pamiątka po bliskich, których już nie ma wśród nas. Jest świadectwem pamięci tych strasznych dni, które adresatki listu spędziły w obozie Ravensbruck.
Słowa, które kryły tyle treści, niosły nadzieję w ponure obozowe dni. 



Jeśli mamy takie pamiątki, chrońmy je, przekazujmy je do muzeów, miejsc pamięci, niech znajdą swoje godne miejsca. Pamiętajmy, że nawet mały kawałek papieru to fragment historii czyjegoś życia, warto pokazać, przekazać go kolejnym pokoleniom.
List wysłał Tadeusz Gniot z obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen (nr obozowy 95124) więcej (tutaj)

do Władysławy Buszkowskiej do KL Ravensbruck (nr obozowy 63393)  


List napisany został formularzu obowiązującym wszystkich wysyłających listy. Formularz małym druczkiem przekazuje zasady wysyłki listów:

Każdy więzień w miesiącu może dostać i wysyłać 2 listy lub pocztówki. Przesłane listy nie mogą mieć więcej niż 4 strony po 15 linijek każda i musza być napisane czytelnie. Przekazy pieniężne można wysyłać tylko przekazem pocztowym na którym mogą być napisane tylko imię i nazwisko oraz numer więźnia, żadnych dodatkowych danych. Do listów nie można dołączyć pieniędzy, zdjęć, rysunków. Nie będzie się wysyłało listów, które nie odpowiadają tym wymaganiom, Nieczytelne i niezrozumiałe listy będą niszczone.  
Można czytać narodowe socjalistyczne gazety o ile zamówi je sam więzień. Paczki żywnościowe można odbierać w każdej ilości i wielkości”.

Znajduje się też informacja: „Data wyjścia więźnia jest nieznana i zadawanie jakichkolwiek pytań jest bezzasadne, można je pominąć” . 


Kochana Władziu, Niusiu, Jadziu.

List o Was otrzymałem. Bardzo mnie ucieszył, bo inaczej bym nie wiedział, co się z Wami stało. Kotowicz do mnie napisał, że pracuje z Blicharzem, Jestem zdrowy i mam się dobrze. Gram na akordeonie, mamy tu poza tym skrzypce i gitarę. Zbudowałem też Ksylofon. Gdybym za wami nie tęsknił czułbym się dobrze. Pisałem do Was, ale widzę że nie dostałyście mojego listu. Jadziu czy pisałaś do Eugeniusza? Czy nie zapomniałaś jego adresu? Pozdrawiam Was serdecznie. Tadek



Uroczystościom rocznicowym związanym z obchodami 70.rocznicy oswobodzenia KL Ravensbrück patronuje Instytut Pamięci Narodowej. Projekt „Odzyskać z niepamięci – obchody rocznicowe 70-lecia wyzwolenia niemieckiego obozu KL Ravensbrück” współfinansowany jest ze środków Urzędu m.st. Warszawy a realizowany przez Fundację na Rzecz Kobiet JA KOBIETA. 

niedziela, 6 września 2015

Sztuka w obozie Ravensbrück cz. 4 – twórczość Zofii Pociłowskiej


Pisaliśmy już o artystkach, które skończyły Akademię Sztuk Pięknych przed wybuchem wojny i tworzyły w obozie, dziś przedstawimy sylwetkę Zofii Pociłowskiej która, sens swojego życia jako artystka odkryła dopiero w obozie.


Zofia Pociłowska urodziła się w 1921 r., przed wybuchem wojny zaczęła studia na wydziale polonistyki na Uniwersytecie Warszawskim. W 1939 r. przystąpiła do konspiracji i została terenową łączniczką, aresztowano ją już w marcu 1941 roku. Najpierw trafiła na Pawiak, potem przewieziono ją do gestapo w Lublinie, stamtąd trafiła do obozu w Ravensbrück z nr. 7925. Była przydzielana do pracy przy różnych komandach, „Ten rodzaj pracy dawał mi możliwość rzeźbienia i pisania, gdyż siedziałyśmy przy długich, wielkich stołach i pilnowały nas tylko dwie aufzeierki, które nie mogły dokładnie zobaczyć co się dzieje. Przez cały czas pobytu w Ravensbrück rzeźbiłam i pisałam wiersze, to była moja samoobrona”, będzie wspominać artystka. Początkowo Zofia szkicowała, dopiero na prośbę innej więźniarki wykonała swoją pierwszą miniaturową rzeźbę z trzonka szczotki do zębów. Potem rzeźbiła ich bardzo dużo, szacuje się, że wyrzeźbiła ok. 1000 medalików z motywami religijnymi, mitologicznymi oraz portretami swoich koleżanek. Rozdawała je współwięźniarkom jako talizmany. Podczas pobytu w obozie również zaangażowała się w działalność konspiracyjną i przekazywała listy i swoje rzeźby polskim podchorążym.
Zofia Pociłowska została ewakuowana z obozu w kwietniu 1945 r., podczas bombardowań po drodze zaginęła jej torba z całą twórczością obozową. Po powrocie do Polski, rozpoczęła studia na wydziale rzeźby na Warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Brała udział w wielu wystawach w Polsce i za granicą. W 1965 r. wykonała pomnik ku czci ofiar Pawiaka w Warszawie, znajdujący się na terenie dawnego więzienia. Pociłowska do dziś mieszka i tworzy w swojej pracowni na warszawskim Mokotowie.

Biorąc pod uwagę powyższe fakty, warto spojrzeć na projekt „Tworzymy razem komiks historyczny. Dziewczęta z KL Ravensbrück” prowadzony przez Fundację JA KOBIETA z perspektywy nie tylko edukacyjnej, ale również odniesienia do sztuki która była obecna przez cały czas w obozie. Najbliższe spotkanie w ramach projektu odbędzie się 12 września, osoby chcące uczestniczyć w spotkaniu proszone są o wcześniejszy kontakt z fundacją pod numerem telefonu 694 451 604 albo wysyłając maila na adres fundacja-jakobieta@o2.pl.


Projekt „Tworzymy razem komiks historyczny Dziewczęta z KL Ravensbrück” jest realizowany przez Fundację na Rzecz Kobiet JA KOBIETA w partnerstwie z LXXXIII Liceum Ogólnokształcące im. Emiliana Konopczyńskiego w Warszawie. 


Projekt współfinansuje m.st. Warszawa, Biuro Edukacji.






sobota, 29 sierpnia 2015

Sztuka w obozie Ravensbrück cz. 3 – twórczość Marii Hiszpańskiej- Neumann


W poprzednim tekście (można go przeczytać: tutaj) przedstawiliśmy sylwetkę artystki, która idealizowała portretowane przez siebie więźniarki, dziś zajmiemy się takimi pracami które przedstawiały trudną i smutną rzeczywistość obozową, a mianowicie twórczością Marii Hiszpańskiej- Neumann. 

Marii Hiszpańskiej- Neumann urodziła się w 1917 r., przed wojną studiowała na Warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, po wybuchu wojny od razu przystąpiła do konspiracji, Została aresztowana już w kwietniu 1941 r., najpierw trafiła do więzienia W Radomiu, następnie w Pińczowie, rok później została wywieziona do obozu w Ravensbrück gdzie dostała numer obozowy 102219. Została przydzielona do ciężkich prac fizycznych i do bloku gdzie mieszkały Niemki kryminalistki i prostytutki. Była skrajnie wyczerpana, uratowały ją rysunki które robiła od początku pobytu w obozie. Niemkom spodobały się jej rysunki i na jej prośbę załatwiły jej przeniesienie do polskiego bloku, przenoszona była również co jakiś czas do różnych fabryk i robót. Cały czas rysowała, na różnego rodzaju papierze wyrwanym z notesów, odwrocie plakatów, papierze pakowym, używała ołówka, węgla, tuszu. „Moje rysowanie traktowałam jako pracę w konspiracji. Czułam że robię kawałek porządnej roboty. Rysunki miały być dokumentem, rejestracją tego wszystkiego, co się tam działo.” – będzie wspominać Hiszpańska. W nocy chowała swoje prace w sienniku a w dzień nosiła przy sobie, przywiązane sznurkiem pod ubraniem. Niestety któregoś dnia została przyłapana, zbita a rysunki zostały spalone. Później pracując w fabryce, dla współwięźniarek, malowała farbami nitro na płytkach ebonitowych.
Maria Hiszpańska, narysowała w obozie około 400 rysunków, większość w trakcie ewakuacji zostawiła w obozie wraz z listami rozstrzelanych i operowanych zakopane w puszce w lesie. Część rysunków rozdała współwięźniarkom a część została wysłana drogą konspiracyjną poza obóz. W rezultacie niewiele prac udało się uratować.
Wróciła do Warszawy latem 1945 r. Projektowała kartki żywnościowe i herby miast, nocami rysowała sceny z obozu. Rysunki te znajdują się w muzeum w Ravensbrück i w zborach klubu byłych więźniarek. Po śmierci artystki rodzina część jej prac przekazała do Instytutu Pamięci Narodowej, zbór można oglądać w Centrum Edukacji IPN Przystanek Historia w Warszawie.

Tekst powstał w ramach projektu „Tworzymy razem komiks historyczny. Dziewczęta z KL Ravensbrück” prowadzonego przez Fundację JA KOBIETA.

Projekt „Tworzymy razem komiks historyczny Dziewczęta z KL Ravensbrück” jest realizowany przez Fundację na Rzecz Kobiet JA KOBIETA w partnerstwie z LXXXIII Liceum Ogólnokształcące im. Emiliana Konopczyńskiego w Warszawie. 


Projekt współfinansuje m.st. Warszawa, Biuro Edukacji.


poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Sztuka w obozie Ravensbrück cz. 2 – twórczość Mai Berezowskiej

O różnych formach i celach twórczości w obozie KL Ravensbrück pisaliśmy w poprzednim tekście (tutaj), dziś przybliżymy postać znanej karykaturzystki Mai Berezowskiej. 


Maja Berezowska studiowała na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie a następnie w Monachium. Jako karykaturzystka debiutowała w roku 1918 w pismach „Szczutek”,  „Cyrulik Warszawski” i „Szpilki”. W 1933 r. wyjechała do Paryża i pracowała jako ilustratorka pism francuskich, w 1935 r. gazeta „Ici Paris” umieściła 11 ośmieszających rysunków ilustrujących opowiadanie o Hitlerze pt. Miłostki słodkiego Adolfa. Za swoje prace stanęła przed sądem, proces wygrała, ale w styczniu 1942 r. gdy z powrotem mieszkała w Polsce została aresztowana gdyż ktoś doniósł o sprawie francuskich ilustracji. Po czteromiesięcznym pobycie na Pawiaku została wywieziona do obozu Ravensbrück, z wyrokiem śmierci. W obozie z numerem 11485, pracowała w Kunstgewerbe projektując zabawki dla Heldenskinder („dzieci bohaterów”), robiła konie na biegunach, poruszające się saneczki, krowy, słonie. Po zamknięciu fabryki została przeniesiona do prac robienia na drutach, gdzie została już do końca pobytu w obozie. Berezowska cudem uniknęła śmierci, najpierw chowając się na strychu podczas wyczytywania jej nazwiska na apelu a później dzięki skreśleniu jej z listy skazanych przez sfrancuziałą Niemkę, wnuczkę Wagnera i przyjaciółkę Mai, Ewę Busch. 

Podczas pobytu w obozie wykonała ok. 200 rysunków, które wysyłane były poza obóz różnymi drogami, wiele z nich były to portrety koleżanek współwięźniarek. „Podtrzymywała mnie w obozie świadomość, że takie śliczne, młode kobiety nie żałowały swojego życia, były bohaterkami. Dlatego tak bardzo chciałam malować ich portrety. Niejednokrotnie kartki te były trwalsze on młodych ciał przemienianych w popiół” będzie potem wspominać Maja Berezowska. Bohaterki portretów Mai były uśmiechnięte i zdrowe, domalowywała im suknie, upiększała je, by mogły te portrety w konspiracji wysyłać do rodzin i podtrzymać ich na duchu. Rysowała również kartki świąteczne i sceny przedstawiające rzeczywistość obozową. W kwietniu 1945 r. została ewakuowana przez Czerwony Krzyż do Szwecji, rok później wróciła do Polski gdzie dalej pracowała jako ilustratorka i karykaturzystka, a wystawy jej prac odbywały się w Polsce i za granicą. Maja Berezowska zmarła w 1978 r. 

Tekst powstał w ramach projektu „Tworzymy razem komiks historyczny. Dziewczęta z KL Ravensbrück” prowadzonego przez Fundację JA KOBIETA.Projekt „Tworzymy razem komiks historyczny Dziewczęta z KL Ravensbrück” jest realizowany przez Fundację na Rzecz Kobiet JA KOBIETA w partnerstwie z LXXXIII Liceum Ogólnokształcące im. Emiliana Konopczyńskiego w Warszawie.

Projekt współfinansuje m.st. Warszawa, Biuro Edukacji.

wtorek, 4 sierpnia 2015

Warszawianka

Pani Janina Ciszewska przeżyła Powstanie Warszawskie, obóz, wychowała dwie córki, doczekała się trójki wnucząt i prawnuczki. Wspomina swoją młodość bez żalu do życia.
Zaraża pogodą ducha. Po rozmowie z Nią wszystko wydaje się prostsze. Uparta, ale z sercem na dłoni. Dobry duch rodziny i koleżanek z Klubu Kobiet Ravensbruck. Spiritus movens publikacji „Odzyskać z niepamięci”. Bez Jej pomocy nie byłoby tych rozmów. Dla siebie nie wymaga wiele, dla innych zrobiłaby bardzo dużo.
Już po wybuchu Powstania uciekłyśmy z piwnic na Freta, gdzie dotąd mieszkałyśmy, bo Niemcy zagrozili wrzuceniem granatów. Budynek był już zresztą zbombardowany. Trafiłyśmy do kościoła świętego Jacka i tam byłyśmy chyba ze dwa tygodnie. W tym kościele był szpital powstańczy. Niemcy przyszli i powiedzieli, że jeśli się nie poddamy, zbombardują kościół. Jeden z mężczyzn wyszedł z białą flagą i opuściliśmy kościół. Niemcy popędzili nas w kierunku Woli. Potem dostałyśmy się z mamą do Pruszkowa i stamtąd do obozu. Jechaliśmy z bydlęcych wagonach, droga trwała bardzo długo. Co jakiś czas były postoje i ludzie z Czerwonego Krzyża podawali nam wodę i czasem kawałek chleba.
– Cały czas była Pani z mamą?
– Tak, jechały z nami jeszcze moje koleżanki. Pamiętam, że była Sabina, która zmarła dwa czy trzy lata temu, jej siostra Ela i Jadwiga. Jak nas już dowieźli do Ravensbrück, popędzili
nas do takich niby-namiotów, bez górnej części. Wszystko było brudne i zarobaczone.
Siedziałyśmy tam przez tydzień. Potem wzięli nas do łaźni, ostrzygli nas, a potem wypędzili na zewnątrz. Przez dwa dni trzymali nas bez ubrania na podwórzu. A było już zimno, bo przyjechałyśmy tam pod koniec sierpnia. Potem dali nam ubrania – na głowy takie kapturki w paski, a poza tym różne sukienki z krzyżami naszytymi na plecach, bo nie było już pasiaków. Ja dostałam czerwoną sukienkę, w jaskrawym kolorze. Mama bała się, że nie będę się mogła w niej nigdzie schować, bo będzie mnie widać. Zaraz sprzedała ją za trzy bochenki chleba i za ten chleb kupiła mi inną.
Jak uciekałyśmy z Freta, mama zabrała ze sobą łańcuszek i obrączki – ojca i swoją. Ja nie wiedziałam, że ona to ma przy sobie, nie mówiła mi o tym. Bóg raczy wiedzieć, jak ona to ukryła. Przecież co chwila brali nasze obozowe ubrania do parowania, do dezynfekcji. Później mama opowiadała, że chowała to w mydle, pod nogą od łóżka.

Fragment  publikacji „Odzyskac z niepamięci – moje wspomnienia o  Ravensbrück”, Fundacja na Rzecz Kobiet JA KOBIETA, Warszawa 2010 Uroczystościom rocznicowym związanym z obchodami 70.rocznicy oswobodzenia KL Ravensbrück patronuje Instytut Pamięci Narodowej. Projekt „Odzyskać z niepamięci – obchody rocznicowe 70-lecia wyzwolenia niemieckiego obozu KL Ravensbrück”
współfinansowany jest ze środków Urzędu m.st. Warszawy a realizowany przez Fundację na
Rzecz Kobiet JA KOBIETA.