niedziela, 6 września 2015

Sztuka w obozie Ravensbrück cz. 4 – twórczość Zofii Pociłowskiej


Pisaliśmy już o artystkach, które skończyły Akademię Sztuk Pięknych przed wybuchem wojny i tworzyły w obozie, dziś przedstawimy sylwetkę Zofii Pociłowskiej która, sens swojego życia jako artystka odkryła dopiero w obozie.


Zofia Pociłowska urodziła się w 1921 r., przed wybuchem wojny zaczęła studia na wydziale polonistyki na Uniwersytecie Warszawskim. W 1939 r. przystąpiła do konspiracji i została terenową łączniczką, aresztowano ją już w marcu 1941 roku. Najpierw trafiła na Pawiak, potem przewieziono ją do gestapo w Lublinie, stamtąd trafiła do obozu w Ravensbrück z nr. 7925. Była przydzielana do pracy przy różnych komandach, „Ten rodzaj pracy dawał mi możliwość rzeźbienia i pisania, gdyż siedziałyśmy przy długich, wielkich stołach i pilnowały nas tylko dwie aufzeierki, które nie mogły dokładnie zobaczyć co się dzieje. Przez cały czas pobytu w Ravensbrück rzeźbiłam i pisałam wiersze, to była moja samoobrona”, będzie wspominać artystka. Początkowo Zofia szkicowała, dopiero na prośbę innej więźniarki wykonała swoją pierwszą miniaturową rzeźbę z trzonka szczotki do zębów. Potem rzeźbiła ich bardzo dużo, szacuje się, że wyrzeźbiła ok. 1000 medalików z motywami religijnymi, mitologicznymi oraz portretami swoich koleżanek. Rozdawała je współwięźniarkom jako talizmany. Podczas pobytu w obozie również zaangażowała się w działalność konspiracyjną i przekazywała listy i swoje rzeźby polskim podchorążym.
Zofia Pociłowska została ewakuowana z obozu w kwietniu 1945 r., podczas bombardowań po drodze zaginęła jej torba z całą twórczością obozową. Po powrocie do Polski, rozpoczęła studia na wydziale rzeźby na Warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Brała udział w wielu wystawach w Polsce i za granicą. W 1965 r. wykonała pomnik ku czci ofiar Pawiaka w Warszawie, znajdujący się na terenie dawnego więzienia. Pociłowska do dziś mieszka i tworzy w swojej pracowni na warszawskim Mokotowie.

Biorąc pod uwagę powyższe fakty, warto spojrzeć na projekt „Tworzymy razem komiks historyczny. Dziewczęta z KL Ravensbrück” prowadzony przez Fundację JA KOBIETA z perspektywy nie tylko edukacyjnej, ale również odniesienia do sztuki która była obecna przez cały czas w obozie. Najbliższe spotkanie w ramach projektu odbędzie się 12 września, osoby chcące uczestniczyć w spotkaniu proszone są o wcześniejszy kontakt z fundacją pod numerem telefonu 694 451 604 albo wysyłając maila na adres fundacja-jakobieta@o2.pl.


Projekt „Tworzymy razem komiks historyczny Dziewczęta z KL Ravensbrück” jest realizowany przez Fundację na Rzecz Kobiet JA KOBIETA w partnerstwie z LXXXIII Liceum Ogólnokształcące im. Emiliana Konopczyńskiego w Warszawie. 


Projekt współfinansuje m.st. Warszawa, Biuro Edukacji.






sobota, 29 sierpnia 2015

Sztuka w obozie Ravensbrück cz. 3 – twórczość Marii Hiszpańskiej- Neumann


W poprzednim tekście (można go przeczytać: tutaj) przedstawiliśmy sylwetkę artystki, która idealizowała portretowane przez siebie więźniarki, dziś zajmiemy się takimi pracami które przedstawiały trudną i smutną rzeczywistość obozową, a mianowicie twórczością Marii Hiszpańskiej- Neumann. 

Marii Hiszpańskiej- Neumann urodziła się w 1917 r., przed wojną studiowała na Warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, po wybuchu wojny od razu przystąpiła do konspiracji, Została aresztowana już w kwietniu 1941 r., najpierw trafiła do więzienia W Radomiu, następnie w Pińczowie, rok później została wywieziona do obozu w Ravensbrück gdzie dostała numer obozowy 102219. Została przydzielona do ciężkich prac fizycznych i do bloku gdzie mieszkały Niemki kryminalistki i prostytutki. Była skrajnie wyczerpana, uratowały ją rysunki które robiła od początku pobytu w obozie. Niemkom spodobały się jej rysunki i na jej prośbę załatwiły jej przeniesienie do polskiego bloku, przenoszona była również co jakiś czas do różnych fabryk i robót. Cały czas rysowała, na różnego rodzaju papierze wyrwanym z notesów, odwrocie plakatów, papierze pakowym, używała ołówka, węgla, tuszu. „Moje rysowanie traktowałam jako pracę w konspiracji. Czułam że robię kawałek porządnej roboty. Rysunki miały być dokumentem, rejestracją tego wszystkiego, co się tam działo.” – będzie wspominać Hiszpańska. W nocy chowała swoje prace w sienniku a w dzień nosiła przy sobie, przywiązane sznurkiem pod ubraniem. Niestety któregoś dnia została przyłapana, zbita a rysunki zostały spalone. Później pracując w fabryce, dla współwięźniarek, malowała farbami nitro na płytkach ebonitowych.
Maria Hiszpańska, narysowała w obozie około 400 rysunków, większość w trakcie ewakuacji zostawiła w obozie wraz z listami rozstrzelanych i operowanych zakopane w puszce w lesie. Część rysunków rozdała współwięźniarkom a część została wysłana drogą konspiracyjną poza obóz. W rezultacie niewiele prac udało się uratować.
Wróciła do Warszawy latem 1945 r. Projektowała kartki żywnościowe i herby miast, nocami rysowała sceny z obozu. Rysunki te znajdują się w muzeum w Ravensbrück i w zborach klubu byłych więźniarek. Po śmierci artystki rodzina część jej prac przekazała do Instytutu Pamięci Narodowej, zbór można oglądać w Centrum Edukacji IPN Przystanek Historia w Warszawie.

Tekst powstał w ramach projektu „Tworzymy razem komiks historyczny. Dziewczęta z KL Ravensbrück” prowadzonego przez Fundację JA KOBIETA.

Projekt „Tworzymy razem komiks historyczny Dziewczęta z KL Ravensbrück” jest realizowany przez Fundację na Rzecz Kobiet JA KOBIETA w partnerstwie z LXXXIII Liceum Ogólnokształcące im. Emiliana Konopczyńskiego w Warszawie. 


Projekt współfinansuje m.st. Warszawa, Biuro Edukacji.


poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Sztuka w obozie Ravensbrück cz. 2 – twórczość Mai Berezowskiej

O różnych formach i celach twórczości w obozie KL Ravensbrück pisaliśmy w poprzednim tekście (tutaj), dziś przybliżymy postać znanej karykaturzystki Mai Berezowskiej. 


Maja Berezowska studiowała na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie a następnie w Monachium. Jako karykaturzystka debiutowała w roku 1918 w pismach „Szczutek”,  „Cyrulik Warszawski” i „Szpilki”. W 1933 r. wyjechała do Paryża i pracowała jako ilustratorka pism francuskich, w 1935 r. gazeta „Ici Paris” umieściła 11 ośmieszających rysunków ilustrujących opowiadanie o Hitlerze pt. Miłostki słodkiego Adolfa. Za swoje prace stanęła przed sądem, proces wygrała, ale w styczniu 1942 r. gdy z powrotem mieszkała w Polsce została aresztowana gdyż ktoś doniósł o sprawie francuskich ilustracji. Po czteromiesięcznym pobycie na Pawiaku została wywieziona do obozu Ravensbrück, z wyrokiem śmierci. W obozie z numerem 11485, pracowała w Kunstgewerbe projektując zabawki dla Heldenskinder („dzieci bohaterów”), robiła konie na biegunach, poruszające się saneczki, krowy, słonie. Po zamknięciu fabryki została przeniesiona do prac robienia na drutach, gdzie została już do końca pobytu w obozie. Berezowska cudem uniknęła śmierci, najpierw chowając się na strychu podczas wyczytywania jej nazwiska na apelu a później dzięki skreśleniu jej z listy skazanych przez sfrancuziałą Niemkę, wnuczkę Wagnera i przyjaciółkę Mai, Ewę Busch. 

Podczas pobytu w obozie wykonała ok. 200 rysunków, które wysyłane były poza obóz różnymi drogami, wiele z nich były to portrety koleżanek współwięźniarek. „Podtrzymywała mnie w obozie świadomość, że takie śliczne, młode kobiety nie żałowały swojego życia, były bohaterkami. Dlatego tak bardzo chciałam malować ich portrety. Niejednokrotnie kartki te były trwalsze on młodych ciał przemienianych w popiół” będzie potem wspominać Maja Berezowska. Bohaterki portretów Mai były uśmiechnięte i zdrowe, domalowywała im suknie, upiększała je, by mogły te portrety w konspiracji wysyłać do rodzin i podtrzymać ich na duchu. Rysowała również kartki świąteczne i sceny przedstawiające rzeczywistość obozową. W kwietniu 1945 r. została ewakuowana przez Czerwony Krzyż do Szwecji, rok później wróciła do Polski gdzie dalej pracowała jako ilustratorka i karykaturzystka, a wystawy jej prac odbywały się w Polsce i za granicą. Maja Berezowska zmarła w 1978 r. 

Tekst powstał w ramach projektu „Tworzymy razem komiks historyczny. Dziewczęta z KL Ravensbrück” prowadzonego przez Fundację JA KOBIETA.Projekt „Tworzymy razem komiks historyczny Dziewczęta z KL Ravensbrück” jest realizowany przez Fundację na Rzecz Kobiet JA KOBIETA w partnerstwie z LXXXIII Liceum Ogólnokształcące im. Emiliana Konopczyńskiego w Warszawie.

Projekt współfinansuje m.st. Warszawa, Biuro Edukacji.

wtorek, 4 sierpnia 2015

Warszawianka

Pani Janina Ciszewska przeżyła Powstanie Warszawskie, obóz, wychowała dwie córki, doczekała się trójki wnucząt i prawnuczki. Wspomina swoją młodość bez żalu do życia.
Zaraża pogodą ducha. Po rozmowie z Nią wszystko wydaje się prostsze. Uparta, ale z sercem na dłoni. Dobry duch rodziny i koleżanek z Klubu Kobiet Ravensbruck. Spiritus movens publikacji „Odzyskać z niepamięci”. Bez Jej pomocy nie byłoby tych rozmów. Dla siebie nie wymaga wiele, dla innych zrobiłaby bardzo dużo.
Już po wybuchu Powstania uciekłyśmy z piwnic na Freta, gdzie dotąd mieszkałyśmy, bo Niemcy zagrozili wrzuceniem granatów. Budynek był już zresztą zbombardowany. Trafiłyśmy do kościoła świętego Jacka i tam byłyśmy chyba ze dwa tygodnie. W tym kościele był szpital powstańczy. Niemcy przyszli i powiedzieli, że jeśli się nie poddamy, zbombardują kościół. Jeden z mężczyzn wyszedł z białą flagą i opuściliśmy kościół. Niemcy popędzili nas w kierunku Woli. Potem dostałyśmy się z mamą do Pruszkowa i stamtąd do obozu. Jechaliśmy z bydlęcych wagonach, droga trwała bardzo długo. Co jakiś czas były postoje i ludzie z Czerwonego Krzyża podawali nam wodę i czasem kawałek chleba.
– Cały czas była Pani z mamą?
– Tak, jechały z nami jeszcze moje koleżanki. Pamiętam, że była Sabina, która zmarła dwa czy trzy lata temu, jej siostra Ela i Jadwiga. Jak nas już dowieźli do Ravensbrück, popędzili
nas do takich niby-namiotów, bez górnej części. Wszystko było brudne i zarobaczone.
Siedziałyśmy tam przez tydzień. Potem wzięli nas do łaźni, ostrzygli nas, a potem wypędzili na zewnątrz. Przez dwa dni trzymali nas bez ubrania na podwórzu. A było już zimno, bo przyjechałyśmy tam pod koniec sierpnia. Potem dali nam ubrania – na głowy takie kapturki w paski, a poza tym różne sukienki z krzyżami naszytymi na plecach, bo nie było już pasiaków. Ja dostałam czerwoną sukienkę, w jaskrawym kolorze. Mama bała się, że nie będę się mogła w niej nigdzie schować, bo będzie mnie widać. Zaraz sprzedała ją za trzy bochenki chleba i za ten chleb kupiła mi inną.
Jak uciekałyśmy z Freta, mama zabrała ze sobą łańcuszek i obrączki – ojca i swoją. Ja nie wiedziałam, że ona to ma przy sobie, nie mówiła mi o tym. Bóg raczy wiedzieć, jak ona to ukryła. Przecież co chwila brali nasze obozowe ubrania do parowania, do dezynfekcji. Później mama opowiadała, że chowała to w mydle, pod nogą od łóżka.

Fragment  publikacji „Odzyskac z niepamięci – moje wspomnienia o  Ravensbrück”, Fundacja na Rzecz Kobiet JA KOBIETA, Warszawa 2010 Uroczystościom rocznicowym związanym z obchodami 70.rocznicy oswobodzenia KL Ravensbrück patronuje Instytut Pamięci Narodowej. Projekt „Odzyskać z niepamięci – obchody rocznicowe 70-lecia wyzwolenia niemieckiego obozu KL Ravensbrück”
współfinansowany jest ze środków Urzędu m.st. Warszawy a realizowany przez Fundację na
Rzecz Kobiet JA KOBIETA.

sobota, 25 lipca 2015

Sztuka w obozie Ravensbrück cz. 1

Jadwiga Simon-Pietkiewiczowa

Hitler twierdził, że „kultura jest tylko tam, gdzie jest bezpieczeństwo życia”,  jego plan zniszczenia polskiej kultury na szczęście się nie powiódł, istniała ona bowiem podczas trwania całej wojny, nawet w obozach koncentracyjnych. Kobiecy obóz KL Ravensbrück jest tego świetnym przykładem, tworzyły w nim zarówno znane artystki przedwojenne jak Maja Berezowska czy takie które sens swojego życia artystycznego odkryły dopiero w obozie jak Zofia Pociłowska.


W Ravensbrück dostęp do materiałów plastycznych, oraz takich, które mogły za takie posłużyć był dużo prostszy niż w innych obozach. Dzięki pracy w warsztatach więźniarki miały dostęp do różnego typu materiałów jak: strzępki jedwabiu, skrawki skóry, szyszek sosnowych, słomy. Polki w konspiracji, poza oficjalną pracą dla Niemców wyrabiały różne drobiazgi; teczki ze słomy i tektury, lalki według wzorów Stefanii Siekluckiej, zabawki drewniane według projektów Mai Berezowskiej i oczywiście niezliczone rysunki i rzeźbki z trzonków szczotek do zębów. Precyzyjnie wykonane portrety i figurki ludzi, zwierząt, ptaków oraz scen religijnych robiły Stanisława Stelmaszewska- Panasowa, Joanna Szydłowska, Zofia Pociłowska- Kann, Helena Perzyńska, Zofia Wacławik, Janina Maciniewska, Irena Beni-Chełchowska, Stefania Sieklucka haftowała serwety, Stefania Hulewicz robiła wycinanki. Anna Sienkiewicz- Zieleńcowa rysowała dla swoich współtowarzyszek portrety, szacuje się że powstało ich około 200, później po dokonanych na niej operacjach również wykonywała miniaturowe rzeźby ze szczotek do zębów, niestety wszystkie jej prace zostały ukradzione jeszcze w obozie. Niektóre prace były celowo upiększane, tak jak portrety wykonane przez Maję Berezowską tak by więźniarki wyglądały ładnie i zdrowo, dzięki temu rodziny, które dostawały listy z obozu nie martwiły się tak bardzo o losy swoich żon, matek i córek. Powstało również wiele wstrząsających, realistycznych rysunków, będących kroniką życia obozowego, najbardziej znanymi autorkami takich pracy były Maria Hiszpańska – Neumann i Jadwiga Simon – Pietkiewiczowa. Oczywiście w obozie powstawało wiele prac, dziś anonimowych autorów. Duża ilość tych małych dzieł sztuki była tworzona jako prezenty, amulety i talizmany na szczęście. Z wielkiej ilości powstałych prac przetrwało niewiele, z powodu ciągłych rewizji i konfiskat. Większość przedmiotów wykonanych przez więźniarki zaginęła podczas ewakuacji obozu lub została na jego terenie.

Tekst powstał w ramach projektu „Tworzymy razem komiks historyczny. Dziewczęta z KL Ravensbrück” prowadzonego przez Fundację JA KOBIETA.

Projekt „Tworzymy razem komiks historyczny Dziewczęta z KL Ravensbrück” jest realizowany przez Fundację na Rzecz Kobiet JA KOBIETA w partnerstwie z LXXXIII Liceum Ogólnokształcące im. Emiliana Konopczyńskiego w Warszawie. 


Projekt współfinansuje m.st. Warszawa, Biuro Edukacji.

sobota, 11 lipca 2015

Sztuka w obozach koncentracyjnych

W 1943 r., amerykański psycholog Abraham Maslow w swojej publikacji „A Theory of Human Motivation”, po raz piearwszy wspomina o swojej teorii piramidy potrzeb, która to do dziś jest omawiana jako podstawowe zagadnienie na studiach psychologicznych i pedagogicznych na całym świecie. Maslow zakładał, że człowiek musi spełnić najpierw swoje fizjologiczne potrzeby (jedzenie, woda, sen…), następnie potrzeby bezpieczeństwa, potem potrzeby przynależności, szacunku, uznania a dopiero na samym końcu pojawiają się potrzeby samorealizacji związane również ze sztuką. Pomimo swojego żydowskiego pochodzenia nie zdawał sobie sprawy, że w tym samym czasie w Europie jego rodacy byli w stanie oddać ostatnią porcję chleba za kartkę i ołówek.

Hitlerowcy zaraz po zajęciu ziem Polski zaczęli realizować swoje zamierzenia zupełnego zniszczenia kultury i nauki polskiej. Do obozów koncentracyjnych trafiło wielu profesorów, lekarzy, działaczy społecznych i artystów, ci ostatni często byli otaczani przez współwięźniów szczególną opieką. Przykładem może być uratowany przez swoich studentów prof. krakowskiej ASP Xawery Dunikowski w Oświęcimiu czy Maja Berezowska w Ravensbruck, gdzie więźniarki zniszczyły rozkaz „rozstrzelać” w kartotece. Mimo trudnych i niesprzyjających warunków w obozach istniało życie kulturalne, organizowano konspiracyjne przedstawienia i wieczory artystyczne, urządzano szopki i jasełka. Powstawały małe rzeźby ze szczotek do zębów czy skrawków drewna, zachowało się wiele rysunków przedstawiających życie obozowe oraz portretów współwięźniów. Wiele dzieł powstawało z nietypowych materiałów typu sznurek, kabel, grzebienie, chleb, kartofle czy mydło, wykorzystywano wszystko z czego dało się coś stworzyć. Ciężko przyjąć jakąkolwiek kwalifikację artystyczną tych dzieł, ze wzglądu na tak specyficzne warunki w jakich powstawały oraz rolę jaką spełniały. Życie kulturalne w hitlerowskich więzieniach odegrało duże znaczenie w przetrwaniu i zachowaniu człowieczeństwa, było formą ruchu oporu i walką z otaczającą więźniów rzeczywistością. Obozowe organizacje ruchu oporu przywiązywały wielką wagę do powstających w obozach dzieł-dokumentów artystycznych. Część z nich przetrwała dzięki przekazaniu ich w konspiracji poza obóz, część została schowana na terenie obozu (np.: w Ravensbruck zakopano puszkę z rysunkami Marii Hiszpańskiej), większość jednak niestety została skonfiskowana i zniszczona przez esesmanów podczas prowadzenia rewizji.

Tekst powstał w ramach projektu „Tworzymy razem komiks historyczny. Dziewczęta z KL Ravensbrück” prowadzonego przez Fundację JA KOBIETA.

Projekt „Tworzymy razem komiks historyczny Dziewczęta z KL Ravensbrück” jest realizowany przez Fundację na Rzecz Kobiet JA KOBIETA w partnerstwie z LXXXIII Liceum Ogólnokształcące im. Emiliana Konopczyńskiego w Warszawie. 


Projekt współfinansuje m.st. Warszawa, Biuro Edukacji.

czwartek, 25 czerwca 2015

Drugie spotkanie w ramach projektu „Tworzymy razem komiks historyczny. Dziewczęta z KL Ravensbrück”.

W sobotę 20 czerwca odbyło się drugie spotkanie w ramach projektu „Tworzymy razem komiks historyczny. Dziewczęta z KL Ravensbrück” realizowanego przez Fundację JA KOBIETA. W ramach projektu powstanie komiks historyczny o losach kobiet, które przeżyły obóz w Ravensbruck. Podczas cyklu spotkań -warsztatów/wykładów, młodzież przygotuje się do stworzenia komiksu. Na sobotnim spotkaniu uczestnicy dowiedzieli się jaka jest historia komiksu, poznali podstawy tworzenia komiksów i zostali przygotowani do dalszej samodzielnej pracy podczas wakacji. Warsztat poprowadzony został przez Wawakomiks.

Wawakomiks jest pierwszą w Polsce profesjonalną szkołą komiksu przygotowaną zarówno z myślą o dorosłych jak i o dzieciach. Wykładowcy szkoły traktują komiks jako formę sztuki, komunikacji, ekspresji, na równi z kinem, teatrem, muzyką i literaturą. Pomagają w zdobywaniu wiedzy i doświadczenia, by umożliwiać każdemu swój indywidualny, twórczy rozwój. Pragną możliwie jak najlepiej przygotować każdego studenta do odnalezienia się w roli autora, rysownika, twórcy komiksu. Wawakomiks prowadzi wiele kursów i warsztatów twórczych zapewniających podstawową wiedzę potrzebną do przygotowania własnego komiksu, ale również regularne dwuletnie szkolenia mające pozwolić młodemu autorowi na samodzielny debiut na rynku oraz dać mu możliwość zaprezentowania się wydawcy. Kurs i warsztaty prowadzi Luca Montagliani (Laca de la Vega), z którego to inicjatywy powstała Wawakomiks. Jest to włoski autor, scenarzysta i rysownik, jak również nauczyciel rysunku. Współzałożyciel i wykładowca działającej we Włoszech szkole komiksu. Działa w ramach stowarzyszenia i wydawnictwa ANNEXIA, poza wykładaniem, prowadził on wiele podobnych kursów i warsztatów we Włoszech, na przykład podczas festiwalu Lucca Comics, oraz szkołach o profilu artystycznym. Wspierają go Joanna Tarnawska i Nikodem Cabała; rysownik, ilustrator, kolorysta. Od lat zajmujący się komiksem i ilustracją. Od 2004 roku, współpracuje z "Nową Fantastyką" jako ilustrator. Zanany głównie z serii "BiOCOSMOSIS".

Więcej informacji o Wawakomiks można znaleźć na Facebooku:  www.facebook.com/pages/Wawakomiks/


Następne spotkanie w ramach projektu z wykładowcami Wawakomiks odbędzie się w połowie września, osoby chcące uczestniczyć w spotkaniu proszone są o wcześniejszy kontakt z fundacją pod numerem telefonu 694 451 604 albo wysyłając maila na adres fundacja-jakobieta@o2.pl.

Projekt „Tworzymy razem komiks historyczny Dziewczęta z KL Ravensbrück” jest realizowany przez Fundację na Rzecz Kobiet JA KOBIETA w partnerstwie z LXXXIII Liceum Ogólnokształcące im. Emiliana Konopczyńskiego w Warszawie. 

Projekt współfinansuje m.st. Warszawa, Biuro Edukacji.